Forum GOLDEN RETRIEVER Strona Główna
 FAQ   Szukaj   Użytkownicy   Grupy    Galerie   Rejestracja   Profil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości   Zaloguj 

Smaczki nie działają - co robić!?
Idź do strony 1, 2, 3 ... 16, 17, 18  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum GOLDEN RETRIEVER Strona Główna -> Wychowanie
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
12Marek
Ekspert


Dołączył: 26 Lut 2009
Posty: 1989
Przeczytał: 1 temat

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Kołobrzeg
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Nie 21:19, 09 Sie 2009    Temat postu: Smaczki nie działają - co robić!?

Witam,
Jestem od jakiegoś czasu obserwatorem i sympatykiem forum.
Nie jestem zwolennikiem zakładania nowych wątków ale sytuacja mnie do tego zmusiła. Lektura części forum i książek nie przyniosła skutku zatem może ktoś ze szkoleniowców/behawiorystów spróbuje mi pomóc.
Jestem posiadaczen prawie półtorarocznego Goldena. Niestety teraz wiem, że zawaliłem z braku czasu i wiedzy o tym okresie psa pewne sprawy wychowawcze w wyniku czego trudno nam się teraz porozumieć.
Problem objawowo w głównej części polega na braku reakcji na przywoływanie gdy jest puszczony luzem. Swobodnie biegający pies jest dla mnie wspaniałym widokiem i dlatego bardzo pragnę to zmienić. Na smyczy zależnie od dnia raz ciągnie jak parowóz kiedy indziej tego samego dnia idzie jak po sznurku na luźnej smyczy. Nieraz w jedną stronę ciągnie, spowrotem idzie luźno. Wiem, że problem polega na kontakcie psa ze mną/ rodziną. Jak zbudować tę tajemniczą więź?
W całej literaturze i filmikach jakie oglądałem szkolenie opiera się na smaczkach i wzmacnianiu. Tymczasem dla niego smaczki mogą nie istnieć albo ja jeszcze nie znalazłem tego właściwego. Kupowane w sklepach, żółty ser, wędliny, mięso po prostu na niego nie działa. Jak wraca dostaje, jest chwalony i głaskany ale czasem zje a kiedy indziej nawet tego nie chce.
Karmiony jest PURINĄ dog chow (ostatnio adult, wcześniej puppie) dawka dzienna powinna wynosić 400 g/dzień. On zjada ok. połowę tego. Weterynarz nie widzi w tym nic niepokojącego.
Niestety nie znalazłem w okolicy szkoły do której moglibyśmy pójść.
A bardzo zależy mi na tym psie. Jest wspaniały. Marzyłem o nim ładnych pare lat a teraz nie potrafię się z nim dogadać i zapewnić mu bezpieczeństwa, bo o nie głównie mi chodzi aby nie wpadł pod samochód lub coś podobnego. Popełniłem błąd kupując go wtedy gdy nie miałem dla niego czasu. Nie chcę aby On za niego płacił.
CO mam zrobić?
Nie dać mu jeść i dawać tylko jak jest posłuszny? To chyba nie ta droga?
Skończyły mi się koncepcje.
Właśnie wrócił z podwórka i przyniósł mi swój motek bawełny - co powinienem zrobić ? Staram się ale nie mogę Go zrozumieć!
Może znajdzie się ktoś kto poprowadzi mnie i mojego psa ku właściwej drodze?


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Ewa&Duffel
Przyjaciel forum


Dołączył: 01 Mar 2008
Posty: 4961
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 5 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Warszawa
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Nie 21:27, 09 Sie 2009    Temat postu:

Smaczki nie działają-ale może dla psa nagrodą jest co innego ? Pogłaskanie, pochwała słowna, wspólna zabawa sznurem, rzucanie piłeczki, szukanie patyków, kopanie dołków ? Możliwości jest mnóstwo. Swoją drogą, spalenie miski (czyli dawanie całej porcji karmy za wykonane polecenia ) nie jest złym pomysłem.
jak teraz ćwiczycie przywoływanie ? na lince ? czy może psiak w ogóle nie biega luzem ?


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
12Marek
Ekspert


Dołączył: 26 Lut 2009
Posty: 1989
Przeczytał: 1 temat

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Kołobrzeg
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Nie 23:03, 09 Sie 2009    Temat postu:

Witam autorke ulubionego wątku.....
Swego czasu go czytałem ale stwierdziłem, że nie będę robił z siebie małpy na spacerach aby być bardziej atrakcyjnym dla psa niż to coś co on sobie wymyślił, bo zrobi sie wtedy spirala i itak tego nie przegonię.
Może powinienem przestudiowac ten wątek dokładniej?

Spróbuję opisać parę spraw i odpowiedzieć.
Pisząc o dawaniu karmy miałem na myśli po kilka kulek za każdym razem gdy zrobi cos dobrego.
Próbowałem uczyć go z 10 m linką ale sobie strasznie obcierał co nieco tak ciągnął.
Zawsze gdy podejdzie jest głaskany i chwalony. Staram się też jak mam możliwość gdy przyjdzie i wykona polecenie typu siad, waruj, zdechł pies ( to taki nasz zestaw) dać mu cos w nagrodę.
Jest nauczony, że potrzeby załatwia na przyległym terenie i jak chce wyjść to przychodzi do domu i szczeknie, że chce wyjść. Wtedy ktoś z domowników, syn 16, lub córka 17 - letnia z nim wychodzi. Ich również czasem ciąga czasem nie. Z zasady wtedy z nim nie wychodzę gdyż taką mamy umowę z dziećmi. Ja z nim wychodze gdy mogę lub gdy ich nie ma w domu.
Ponieważ mam już ogrodzony teren biega swobodnie na działce przydomowej.
Zabieramy go na spacery gdy mamy możliwość i wtedy jest problem z przywołaniem gdy zobaczy coś interesującego np. psa, kota, człowieka, albo cos co sobie wymyśli. Generalnie jak go puszczamy w bezpiecznym terenie to na początku odbiega ale jest w zasięgu wzroku, przybiega co jakiś czas - zawsze jest wtedy chwalony, głaskany i usiłujemy go nagradzać.
Opiszę może jak zachował się ostatnio.
Byliśmy w ośrodku wczasowym w lesie. Całą rodziną poszliśmy na spacer. W bezpiecznym miejscu puściliśmy go luzem. Biegał, skakał, rzucaliśmy mu patyki i kamyki (wiem, że kamieni nie powinnismy) gonił, łapał aż sie zmęczył. Nie miałem sumienia zapinać go na smycz i biegał dalej luzem. Biegał raz po prawej, raz po lewej, czasem z przodu czasem z tyłu. Aż w pewnym momencie chyba złapał jakiś trop i pobiegł do przodu. Nie pomagało wołanie, zmiana kierunku itp. Pobiegł sobie scieżką w lesie do ośrodka gdzie znaleźliśmy go potem przy domku z innym psem.
Teraz przykład z dziś:
Ponieważ żona z dziećmi wyjechała dzisiaj byłem z nim sam na spacerze na pobliskich ugorach z daleka od szosy. Pusciłem go luzem. Biegał, tarzał się w trawie ale zawsze miał mnie na oku. Jak odbiegł tak, że go nie widziałem wystarczyło gwizdnąć i mnie szukał. Rosły tam też kępy krzaków a w nich grzybki. Zatem zacząłem zbierać. Kręcił sie po okolicy aż w pewnej chwili zniknął. Nie wiem gdzie był i co robił. Ale po kilku minutach i kilkunastokrotnych nawoływaniach znalazł się. Zmachał sie tak, że dosłownie padał z nóg. Potem już mi nie uciekł. Ale w okolicy domków zapinam go na smycz na wszelki wypadek, bo jak zobaczy innego psa to już go nie złapię.
Uważam, że pies ZAWSZE powinien przyjść /zatrzymać sie na komendę a nie mogę tego osiągnąć. Widziałem takie psy.
Obok nas biegnie dośc ruchliwa droga i gdy był jeszcze puszczany luzem uciekł nam dwukrotnie na drugą stronę. Stąd ten strach. Nie chcę go stracić. A nie mogę ciągle starać sie być dla niego atrakcyjniejszy od sam nie wiem czego.
Z opisu dzisiejszego dnia wygląda, że nie ma problemu. Może ja mam wygórowane życzenia? jak to możliwe, że wszystkie psy uwielbiają smaczki a akurat mój ma je w ... powiedzmy nosie.
Sam nie wiem co mam jeszcze napisać. Może pytaj dalej?
Dziękuję i pozdrawiam.
Marek


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
flexin
Rutyniarz


Dołączył: 05 Lis 2008
Posty: 793
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Szczecin
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Nie 23:22, 09 Sie 2009    Temat postu:

Słyszałem o całkowitym zastąpieniu porcji dziennej w zamain nagradzanie go tym w ciągu dnia za dobre zachowanie. Ale taka metoda wydaje mi się wymaga stałej pracy z psem w ciągu dnia, ażeby sobie nazbierał tych uczynków Smile

My z Maksem też jeszcze nie byliśmy na szkółce ma 10mcy i ciągle to odkładam ale nie jest jeszcze za późno. ;] Póki co nauczyłem się wyłapywać momenty w których Maks ma ochotę na "bryknięcie" i w danej chwili każę mu wykonać komendę którą ma najbardziej utrwaloną czyli SIAD. Maks zostaje w miejscu, chwytam go a kiedy obiekty zainteresowania przejdą (ludzie, psy, i osobna kategoria dzieci) to puszczam go spowrotem. Ale mimo wszystko staram się go na chwilę jesczze czymś zainteresować, żeby wzrokiem znów nie wadził i wypatrywał nowej ofiary Smile Sam się dopiero przekonuję, że Maksiu łagodnieje zaczyna powoli się mnie słuchać kiedy spacerujemy, puszczam go luzem ale nie zawsze tak jest. Ważne, żeby wyprzedzić jego myśli Smile

Co do ciągania na smyczy faktycznie raz ciągnie raz nie czasem to nawet ja go muszę ciągnąć ( Evil or Very Mad skubany teraz strasznie dużo zapachów wyczówa testosteron nie daje mu i mi żyć :/ no ale niebawem kastracja więc się uspokoi)


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Ewa&Duffel
Przyjaciel forum


Dołączył: 01 Mar 2008
Posty: 4961
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 5 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Warszawa
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Nie 23:29, 09 Sie 2009    Temat postu:

12Marek napisał:
Witam autorke ulubionego wątku.....
Swego czasu go czytałem ale stwierdziłem, że nie będę robił z siebie małpy na spacerach aby być bardziej atrakcyjnym dla psa niż to coś co on sobie wymyślił, bo zrobi sie wtedy spirala i itak tego nie przegonię.
Może powinienem przestudiowac ten wątek dokładniej?


Masz na myśli wątek o przywoływaniu Duffla?
Myślę, że jest tam sporo przydatnych rad Smile

Powiem tak-moim zdaniem 100% przywołanie nie jest możliwe. 99,9 % owszem, ale nie 100. Bo zawsze może wydarzyć się coś nowego, na co pies zareaguje inaczej niż byśmy się spodziewali.

Nie rozumiem, o co chodzi z tym, że ciągnął na lince ? Linka ma się wlec za psem, nie trzymamy jej. Możliwe, że 10 metrów jest za krótka-można kupić dłuższą, myśmy swego czasu używali 25 m.

Czy bawi się czymś na spacerach ? Czymkolwiek ?

Odnośnie ucieczek za psami/ludźmi-ja miałam taki problem dotyczący psów, bo do ludzi nigdy nie uciekał. Uważam, że akurat w przypadku Duffla ogromną rolę odgrywały tu hormony, bo to nie było takie zwykłe zainteresowanie psami, on dostawał dosłownie amoku. Po kastracji psy mniej go interesują, aczkolwiek też często próbuje do nich podbiec i się przywitać. Nauczony jest komendy "nie wolno", co oznacza, że nie będzie podchodzenia do pieska. Zaczynałam naukę na smyczy, mając pewność, że nie podejdzie do psa. Mijaliśmy psa, z którym chciał się przywitać, i mówiłam "nie wolno". Jeśli nie wykazał większego zainteresowania, był chwalony i nagradzany. Teraz ta komenda działa również jak jest bez smyczy.

A czy próbowaliście używać do nagradzania różnych "śmierdzieli", np. żwaczy ? Mój pies na nic tak nie reaguje jak na nie Wink


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
12Marek
Ekspert


Dołączył: 26 Lut 2009
Posty: 1989
Przeczytał: 1 temat

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Kołobrzeg
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Nie 23:46, 09 Sie 2009    Temat postu:

O ten wątek właśnie mi chodzi... Poczytam go.
Ta linka praktycznie zawsze była napięta. Jakby miała 25 m też ręczę że byłaby napięta.
Czym się bawi na spacerach?
Hm... Tak, najczęściej czymkolwiek, bo jak dostawał cokolwiek to to zaczynało być niczymkolwiek. Nie ma takiej piłki której by nie pogryzł. Chwila ciszy za kanapą i już jest po niej....
Ale to może byc ślad dla mnie. Tylko, że jak mu się coś rzuca to łapie i nie chce z tym wrócić tylko ucieka, aby go gonić. Dlatego te zabawy "zdechły" bo skutek był odwrotny od porządanego.


flexin - zlituj się, naprawde chcesz mu to zrobić? Czy pies MUSI być wykastrowany aby nie ciągnął? Rozumiem w przypadku agresji ale tylko dlatego że ciągnie?


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
12Marek
Ekspert


Dołączył: 26 Lut 2009
Posty: 1989
Przeczytał: 1 temat

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Kołobrzeg
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Nie 23:48, 09 Sie 2009    Temat postu:

Śmierdzieli też nie lubi. Czasem zjadł ale bez fascynacji. A przecież przy jego wieku i wielkości powinien być głodny!

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Ewa&Duffel
Przyjaciel forum


Dołączył: 01 Mar 2008
Posty: 4961
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 5 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Warszawa
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Nie 23:53, 09 Sie 2009    Temat postu:

12Marek napisał:


flexin - zlituj się, naprawde chcesz mu to zrobić? Czy pies MUSI być wykastrowany aby nie ciągnął? Rozumiem w przypadku agresji ale tylko dlatego że ciągnie?


Flexin chyba nie napisał, że chce wykastrować Maksa z powodu ciągnięcia Wink
Powodów do kastracji może być wiele. O ile dobrze pamiętam, Maks nie ma rodowodu, więc i tak nie będzie nigdy rozmnażany, więc po co ma się męczyć?

12Marek napisał:

Hm... Tak, najczęściej czymkolwiek, bo jak dostawał cokolwiek to to zaczynało być niczymkolwiek. Nie ma takiej piłki której by nie pogryzł. Chwila ciszy za kanapą i już jest po niej....
Ale to może byc ślad dla mnie. Tylko, że jak mu się coś rzuca to łapie i nie chce z tym wrócić tylko ucieka, aby go gonić. Dlatego te zabawy "zdechły" bo skutek był odwrotny od porządanego.

A próbowaliście go nakręcić na zabawkę, która byłaby przeznaczona tylko na spacery ? U nas to się akurat nie sprawdziło, Duffel ma w nosie zabawki na spacerach, ale może akurat u was odniesie skutek.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Gocha2606
Szkoleniowiec


Dołączył: 26 Sty 2009
Posty: 841
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 13 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Katowice

PostWysłany: Pon 0:09, 10 Sie 2009    Temat postu:

Już napisałam w drugim wątku, ale się powtórzę - CO motywuje Twojego psa?

Są cztery takie rzeczy:
- jedzenie - nie, bo...? spaliłeś michę? czy pies dostaje całą porcję z ręki za wykonanie komend?
- zabawa - ale kontrolowana - nakręcanie na zabawkę, potem zabawa w trzymaj - puść - trzymaj i w momencie największego pobudzenia "królik" ucieka,
- kontakt socjalny,
- środowisko.

Każdą z tych rzeczy można "przepuścić " przez siebie - czyli pies nic nie dostaje za darmo, na wszystko musi sobie zapracować.
Postawą jednak zawsze jest nauka skupiania psa na przewodniku - bez skupienia nie ma uczenia.

Cytat:
Próbowałem uczyć go z 10 m linką ale sobie strasznie obcierał co nieco tak ciągnął.


No i co z tego?
Jeżeli zaniedbałeś przywołanie w czasie, kiedy pies miał jeszcze instynkt podążania - nie ma innego wyjścia.
Nie pozwól mu odchodzić tak daleko, żeby napinał linkę i obcierał sobie cenne co-nieco.
Zaczynaj ćwiczenia na działce, potem "wynoś" to na spacer, kiedy pies juz zrozumie, o co Ci chodzi.
Wyznacz granicę - np. to magiczne 10 metrów ( długość linki) przed którą ZAWSZE odwołujesz psa i bezwzględnie to egzekwujesz. Chodzi o wyrobienie nawyku - do 10 metrów mogę iść, dalej już nie.
Tu masz filmik, jak uczyć przywołania na lince - zobacz "Budowanie więzi, Draco" i "Draco- przywołanie", przyda też Ci się " Jak wygrać ze środowiskiem":

[link widoczny dla zalogowanych]

Cytat:
Nie miałem sumienia zapinać go na smycz i biegał dalej luzem. Biegał raz po prawej, raz po lewej, czasem z przodu czasem z tyłu. Aż w pewnym momencie chyba złapał jakiś trop i pobiegł do przodu. Nie pomagało wołanie, zmiana kierunku itp. Pobiegł sobie scieżką w lesie do ośrodka gdzie znaleźliśmy go potem przy domku z innym psem.(....) przykład z dziś (...)byłem z nim sam na spacerze na pobliskich ugorach z daleka od szosy. Pusciłem go luzem. Biegał, tarzał się w trawie ale zawsze miał mnie na oku. Jak odbiegł tak, że go nie widziałem wystarczyło gwizdnąć i mnie szukał. Rosły tam też kępy krzaków a w nich grzybki. Zatem zacząłem zbierać. Kręcił sie po okolicy aż w pewnej chwili zniknął. Nie wiem gdzie był i co robił. Ale po kilku minutach i kilkunastokrotnych nawoływaniach znalazł się. Zmachał sie tak, że dosłownie padał z nóg. Potem już mi nie uciekł. Ale w okolicy domków zapinam go na smycz na wszelki wypadek, bo jak zobaczy innego psa to już go nie złapię. .


Ile razy mu odpuścisz i pozwolisz na zignorowanie komendy, bo tak fajnie sobie biega i TY nie masz sumienia go zapiąć - tyle razy on sobie to wzmocni " można przyjść, ale po co? przyjdę, jak się wygonię a i tak będzie fajnie".

To nie tak - Twoje sumienie i odczucia nie na nic wspólnego z nauką, bądx teraz bezstronny i twardy.
Zawsze używaj linki do kontroli psa i nauki.

Jeżeli wołasz, a widzisz psa i on Cię olewa - idziesz po niego, bez słowa łapiesz za linkę na krótko, doprowadzasz na miejsce z którego wołałeś i bez słowa i bez kontaktu, na krótkiej smyczy ( ale luźnej), kończycie spacer, idąc prosto do domu. "Karą" za nieposłuszeństwo je brak możliwości dalszego spaceru i frajdy z tym związanej ( węszenia, znaczenia terenu, brak Twoje uwagi itp).

Cytat:
Uważam, że pies ZAWSZE powinien przyjść /zatrzymać sie na komendę a nie mogę tego osiągnąć. Widziałem takie psy.


Tak, to możliwe, ale nie traktuj psa jak dziecka ani jak człowieka - traktuj psa jak psa i ucz go w sposób, jaki on rozumie i szanuje. Czyli na początek, zanim się dogadacie i naprawisz to, co zepsułeś w ciągu tych wielu miesięcy - konsekwencja, jasne komunikaty i hmmm... zaplanowane przez Ciebie zajęcia, które pozwolą Wam zbudować więź i zaufanie, a Tobie - stać się świadomym przewodnikiem.
ZAJMIJ go czymś na spacerach, spraw, żebyś TY był centrum jego świata - węszenie i eksploracja środowiska owszem, ale to TY decydujesz CO robicie, gdzie idziecie, co wąchacie, gdzie kopiecie dziury, kiedy pies może poznać innego psa, kiedy może się wykąpać i gdzie jest sprytnie ukryta zabawka albo smakołyk ( którego na razie nie lubi) itp. itd.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Gocha2606 dnia Pon 0:21, 10 Sie 2009, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Monina&Breguś
Ekspert


Dołączył: 11 Sty 2008
Posty: 1606
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 7 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Wielka Brytania
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pon 9:08, 10 Sie 2009    Temat postu:

Oprócz tego co Ci tutaj napisano,polecam Ci książke ''Aria,do mnie'' która jest poświęcona tylko i wyłącznie komendzie przywołania psa oraz ''Posłuszeństwo na co dzień'' Wiele się z nich dowiesz i napewno łatwiej Ci będzie z psem pracować.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
flexin
Rutyniarz


Dołączył: 05 Lis 2008
Posty: 793
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Szczecin
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pon 11:23, 10 Sie 2009    Temat postu:

TAaaa faktycznie kastracja to nie tylko takie moje widzi mi się, ale rzeczywiście Maks nie posiada rodowodu to raz, ale najbardziej zależy mi na tym, żeby skończyły się jego "chorobliwe" wręcz szukanie zapachów, obskakiwanie ludzi (płci żeńskiej) oraz każdego psa w trakcie zabawy. Wyjątkowo ma tak wiele w sobie testosteronu, że jak wspomniałem nie daje sobie ani mi żyć. W żadnym wypadku nie kastruję Maksa dlatego, że ciągnie czy nie słucha się mnie, na to są inne metody.

Tak w ogóle na temat kastracji kilka osób zakładało prywatne tematy i po przeczytaniu większkości stwierdziłem iż jest to najlepsze rozwiązanie dla nas obojga. (Maks 2 razy pociągnął mnie na przejściu dla pieszych, że obaj byśmy zostali potrąceni przez nadjeżdżający samochód Sad On czasami jest w tej kwestii nieprzewidywalny więc to kwestia czasu).

A co do tematu,żeby nie było myślę, że dziewczyny dały niezłą lekcję nauki posłuszeństwa Smile


AAA najważniejsze, chyba nie wspomniano (bo może to tak oczywiste), że z tego co powiedziałeś psa wyprowadzają jeszcze córki. Myślę, że one też powinny poczytać z tobą ten wątek bo jak jesteście w grupie to każdy musi powiedzieć a i każdy musi powiedzieć b ;]


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez flexin dnia Pon 11:27, 10 Sie 2009, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
12Marek
Ekspert


Dołączył: 26 Lut 2009
Posty: 1989
Przeczytał: 1 temat

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Kołobrzeg
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Nie 0:22, 06 Gru 2009    Temat postu:

Wracam do tego tematu.
Po dłuższym czasie i paru doznaniach stwierdzam, że przydałby się nowy wątek:
"Jak NIE traktować psa jak człowieka"
Dochodzę do wniosku, że chyba to jest mój największy problem.
"Pozytywne szkolenie psów dla żółtodziobów" mnie nie obaliło....
Jakoś nie potrafię o 3 nad ranem czekać aż pies przestanie szczekać aby wtedy go pochwalić.....
Czytam dalej....


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Dorota&Frodo
Ekspert


Dołączył: 20 Sie 2007
Posty: 2181
Przeczytał: 3 tematy

Pomógł: 2 razy
Ostrzeżeń: 0/5

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Nie 16:04, 06 Gru 2009    Temat postu:

Cytat:
Jakoś nie potrafię o 3 nad ranem czekać aż pies przestanie szczekać aby wtedy go pochwalić.....

ale to jest TWÓJ problem,a nie psa Confused więc wszelkie porażki w wychowaniu są Twoją winą,a nie psa. żeby szkolić psa,trzeba być konsekwentnym,może najpierw tego się naucz Wink


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
12Marek
Ekspert


Dołączył: 26 Lut 2009
Posty: 1989
Przeczytał: 1 temat

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Kołobrzeg
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Nie 16:28, 06 Gru 2009    Temat postu:

Masz rację. Dlatego piszę, że czytam (szukam )dalej...

Własnie wróciłem ze spaceru. Mało mi rąk nie pourywał Evil or Very Mad
Cieszę się, że mu lepiej po tych tabletkach ale jak tak bedzie dalej to marne szanse....
Wracamy do źródeł....


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Dorota&Frodo
Ekspert


Dołączył: 20 Sie 2007
Posty: 2181
Przeczytał: 3 tematy

Pomógł: 2 razy
Ostrzeżeń: 0/5

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Nie 16:41, 06 Gru 2009    Temat postu:

Cytat:
Własnie wróciłem ze spaceru. Mało mi rąk nie pourywał

co robisz,zeby go nauczyć chodzenia na luźnej smyczy?jaką metodę stosujesz? Wink


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum GOLDEN RETRIEVER Strona Główna -> Wychowanie Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Idź do strony 1, 2, 3 ... 16, 17, 18  Następny
Strona 1 z 18

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group

Theme xand created by spleen & Forum.
Regulamin